Każdy z nas ma marzenia. A jednym z moich - podróżniczych i architektonicznych zarazem - jest Skandynawia. Przede wszystkim ze względu na genialny design z lat 50. i 60. XX wieku.
Był to czas skandynawskiego modernizmu, a wraz z nim okres narodzin wielu inspirujących projektantów. Styl skandynawski to chyba najczęściej wymieniane przez naszych Klientów hasło podczas procesu projektowania ich przestrzeni. Bo przecież kto nie lubi drewna, jasnej palety kolorystycznej i motywów zaczerpniętych z natury?
Ale styl skandynawski to coś więcej - to przede wszystkim funkcjonalność, prostota, lekkość formy i jakość. Funkcjonalizm objawił się tu w dążeniu do uproszczenia form i maksymalizacji funkcji użytkowej wytwarzanych przedmiotów.
Projektant, który nie znosił żarówek
Doskonałym przykładem tego nurtu jest lampa Poula Henningsena (1894-1967) - PH5. Duński designer uważał projektowanie oświetlenia za jedno z najtrudniejszych wyzwań, jakie stoją przed architektem wnętrz. Cały proces projektowy zajął mu sporo czasu - prototyp powstał w 1926 roku, a produkcja lampy rozpoczęła się dopiero w 1958.
Co ciekawe, Henningsen dorastał i uczył się przy świetle lampy naftowej, a pojawienie się elektryczności wcale nie wprawiło go w zachwyt. Krytykował oślepiające światło żarówek i dążył do uzyskania poświaty, jaką dawały dawne lampy naftowe.

Badania, analizy geometryczne i eksperymenty doprowadziły projektanta do stworzenia lampy o trzech kloszach. Jej metalowa konstrukcja - sposób rozmieszczenia kloszy w proporcjach 3:2:1 - sprawia, że lampa daje delikatnie żółtawy odcień światła, zbliżony do tego z lamp naftowych. Każdy z kloszy redukuje intensywność światła, a białe matowe wnętrze pięknie je rozprasza.
Dlatego właśnie PH5 jest jedną z lepiej zaprojektowanych lamp: idealnie rozprasza światło padające na stół, subtelnie oświetlając przy tym ściany wnętrza. Wielkim wyczynem jest - nawet dziś, wśród ogromnej liczby projektów - znaleźć lampę, która nie razi w oczy ani nie tworzy mocnych kontrastów, a jednocześnie dostatecznie oświetla wnętrze.

Poulowi Henningsenowi z pewnością udał się ten projekt, ale swój sukces zawdzięcza współpracy z duńskim producentem oświetlenia Louisem Poulsenem. Te dwa nazwiska w świecie designu są nierozerwalnie kojarzone z rodziną lamp PH - stołowych, podłogowych, żyrandoli i lamp ściennych.
Prawidłowe oświetlenie pokoju nie tyle wymaga pieniędzy, co kultury.
Lampa PH nie od dziś stanowi obowiązkowy element wyposażenia domów Duńczyków, a powiedzenie Henningsena stało się regułą. Bardzo podoba nam się ta inspirująca dewiza i staramy się ją realizować także w naszych projektach.
Kilka ciekawostek o lampie
- Prototyp powstał w 1926 roku, a pierwsza wyprodukowana lampa weszła na rynek w 1958 - to aż 32 lata!
- Skąd nazwa PH5? PH to Poul Henningsen, a 5 - a właściwie 50 cm - to średnica klosza.
- Ceny reedycji lamp PH zaczynają się od około 1 600 zł, a modele podłogowe przekraczają 9 000 zł.
- Najczęściej kupowanym modelem jest właśnie PH5.
- Do 1967 roku Poul Henningsen zaprojektował ponad 100 lamp!

Hit czy kit? I gdzie szukać taniej
Jeśli tak jak my zakochaliście się w lampach PH, ale ich dzisiejsze ceny przyprawiają Was o ból głowy - nic straconego. Warto poszukać egzemplarzy oryginalnych, ale produkowanych w późniejszych latach. Edycje pierwszych lamp są bardzo drogie i poszukiwane przez kolekcjonerów. W Polsce zachęcam do szukania na portalu Yestersen - można tam znaleźć niezłe perełki.
Mimo że Henningsen stworzył mnóstwo innych projektów, to właśnie model PH5 jest zupełnie niezwykły. Może być jednokolorowy lub nie, elegancki lub nieco awangardowy - wszystko zależy od wersji i koloru, jaki wybierze użytkownik. A to sprawia, że sprawdzi się w wielu różnych wnętrzach: nie tylko w domach i mieszkaniach, ale też w restauracjach, hotelach, holach i pracowniach projektowych.


Źródła
- Lata 60. XX wieku. Sztuka użytkowa. Przewodnik dla kolekcjonerów - Joanna Hübner-Wojciechowska
- louispoulsen.com
